Blog > Komentarze do wpisu
Reklamujemy retro
Ten wpis zadebiutuje całą serię przeglądu bezwzględnych maszyn dawnej propagandy materialistycznej.
Omawiać będziemy reklamy wywodzące się z czasów, kiedy nie były one tworzone pod wpływem inspirujących, wieloletnich i mozolnych, badań z dziedziny marketingu i psychologii, a zaczerpnięte z intrygującej zwykłości prezentowanych artykułów. Zobaczymy jak finezyjnie można zaprezentować tak kosmiczne akcesoria jak mydło szare czy taśma klejąca bezbarwna! :)

1. Na samym początku przedstawimy akt przenikliwy:


Z technicznego punktu widzenia nad wymiar poprawna reklama (przede wszystkim widzimy prezentowany towar (w stopniu daleko odbiegającym od realnej postaci (a co za tym idzie powiązanych z realiami niedoskonałości czy przeciętności)), gustowne pudełeczko (w tym momencie owładniające nasz układ skojarzeniowy (ten obrazek z pewnością nawiedzi nas w supersamie)), wystrzałowy slogan propagandowy (tęgie umysły myślały nad nim całymi latami) oraz oczywiście gwiazda wieczoru - dziecko (dziś już naukowo dowiedzione, że, obok zwierząt, stanowi najefektywniejszy chwyt reklamowy!))

Więc doprawdy nie rozumiem dlaczego wielu osobom ta reklama nie przypadła do gustu! (takie drobiazgi, jak napis wyglądający na arabski gryps terrorystyczny czy też robaczki z pięknymi, czarnymi główkami pałętające się po talerzu czy nawet diabelski berbeć z kroplami krwi na polikach (który będzie się wam śnić nocami (a przyśni się na pewno!)) są doprawdy nieważkie w porównaniu z pięknem użytych technik persfazji i manipulacji prawie podprogowej.

Wielki plus przyznajemy za ogólną charakterystykę grafiki - idealny, rysunkowy charakter, przesadzone nasycenie i kontrasty oraz charakterystyczny, nastrojowy, szum. Tak jak lubimy!

2. Nasz drugi kandydat to, opublikowane na TotallyLooksLike, porównanie:



Hmm, ludzie potrafią znaleźć niebywale inspiracje :)

3. Teraz przyszła kolej na (jakże przemyślaną i chwytliwą) reklamę ... czego? zgadnijcie sami.



Nie, nie jest to kolejny kurs multimedialny uczący zaawansowanych lifehacks (i sprzedawany po okazyjnej cenie 9,99999 zł na allegro)!
Jeśli nadal oferowany produkt stanowi dla was zagadkę, zapraszamy do zapoznania się z całą treścią reklamy (właściwie całą opowieścią składającą się na tę treść (chciałbym kiedy zobaczyć jak w dzisiejszych czasach którakolwiek reklama (ba! reklama takiego produktu) zawiera w sobie referat, który nie stanowi wprost marketingowej papki)), którą można przeczytać na: Vintage Ads (skąd pochodzi również i pierwszy obrazek (bardzo ciekawe i bogate źródło starodawnych, niebanalnych reklam)).

4. Na sam koniec prezentujemy coś dla panów z poczuciem humoru i pań o mocnych nerwach:

The Good Wife's Guide

czwartek, 30 kwietnia 2009, garmil

Polecane wpisy

  • Cover'ujemy retro

    Dowód na to, że nawet najgorszy utwór może doczekać się świetnego coveru. Utrzymany w ciekawym klimacie (szczególnie podoba mi się nieudolność w postarzaniu kli